Głównie, ale nie tylko, o koszykówce
Blog > Komentarze do wpisu

Szalony wieczór jak za dawnych lat

Jaka szkoda, że Państwo tego nie widzieli – mawia klasyk. Jakie siły nieczyste zaserwowały kibicom koszykówki w Polsce derby Trójmiasta zamiast pojedynku z Hali Mistrzów, nie wiem. Nie wiem i nie rozumiem. I nie trafia do mnie argument, że starcie Trefla z Asseco zapowiadało się emocjonująco. Wystarczyło spojrzeć na wyniki sparingów, by wiedzieć, że wcale tak nie mogło się zapowiadać. Zatem Państwo tego nie wiedzieli, ale…

1) Widział komplet (niemalże komplet?) widzów w Hali Mistrzów, która eksplodowała raz za razem w rytm kolejnych celnych rzutów Davida Jelinka czy Champa Oguchiego. Pełne trybuny we włocławskiej arenie pokazują, jak ludzie w tym mieście spragnieni są koszykówki z najwyższej półki i dobrze się dzieje – także dla całej ligi – że Anwil znów ma aspiracje do poważnej gry. Przyznam się – w poprzednim sezonie przychodziłem do Hali Mistrzów jak do pracy. Przyjść, pogadać, obejrzeć mecz, zrobić parę rozmów, pójść do domu. Tymczasem od piątkowego wieczoru przedwczoraj byłem tak nakręcony, że w sobotę nie mogłem znaleźć dla siebie miejsca. Pojawiłem się więc w hali długo, zanim przyjechał jakikolwiek zawodnik. I emocje opadają dopiero teraz. Jest w pół do drugiej w nocy.

2) Nie można zacząć opisu meczu inaczej, niż od wyniku 40:59. C.J. Harris rzucił dwa wolne i wydawało się, że jest po zawodach. Odrobić 19 punktów, gdy w pierwszej połowie trafia się tylko 3/14 za trzy (Rosa 6/12) i 9/19 za dwa (rywal 9/16)? Wydawać by się mogło – mission impossible. I to nawet pomimo faktu, że koszykówka, także w wydaniu TBL, zna bardziej okazałe powroty. Jak to się stało, że Anwil nagle zaczął odwracać mecz?

3) Przede wszystkim w akcji wcześniejszej zanim Harris trafił dwa wolne, Jelinek wymusił czwarte przewinienie Michała Sokołowskiego. I choć za byłego Anwilowca na placu gry pojawił się skuteczny tego wieczoru Damian Jeszke, to Rosie zabrakło kogoś, kto scalałby grę zespołu. Kogoś, kto wsparłby rozgrywających, nie bał się zagrać jeden na jednego, pomógł na zbiórce, odciął od podania przeciwnika. Do momentu czwartego faulu, Sokół rozgrywał bardzo dobry mecz. Gdy musiał zejść, nagle zabrakło trenerowi Wojciechowi Kamińskiemu Polaka, który wziąłby na siebie ciężar gry. Ten fakt plus niemalże całkowicie bezproduktywne 29 minut Roberta Witki (0/3 z gry, trzy zbiórki, trzy asysty) sprawiły, że coś w grze Rosy się zacięło. W tym miejscu warto dodać, że bezbarwna gra Witki nie jest przypadkiem. Trener Igor Milicić przez ostatnie kilka dni cały czas przypominał swoim zawodnikom o nieustannym wywieraniu presji na 34-letnim skrzydłowym. Coach uznał, że Witka to drugi playmaker na parkiecie i nie powinno dawać mu się ani pół metra wolnej przestrzeni. Tak, aby nie mógł przyjąć pozycji do rzutu i tak, aby nie miał komfortu z rozprowadzaniem piłki. Fiodor Dmitriew i Piotr Stelmach wykonali kapitalną pracę.

4) Anwil zmienił też sposób defensywy i zaczął przekazywać sobie obrońców, na co Rosa nie zareagowała bądź nie umiała zareagować. W jednej akcji prawdopodobnie Igor Zajcew (ale możliwe, że był to Jeszke lub Witka, już nie pomnę) został trzy metra od kosza mając na plecach Roberta Skibniewskiego. Podania nie otrzymał.

5) Zmiana gry w defensywie, odcięcie Witki oraz foul-trouble Sokołowskiego to trzy główne składowe tego, że Anwil wrócił do gry i miał zwycięstwo w tym meczu na wyciągnięcie ręki jeszcze w regulaminowym czasie spotkania. Czwartym elementem jest doskonała gra w ataku duetu Jelinek – Oguchi. W drugiej połowie i dogrywce czesko-nigeryjski duet zdobył 40 ze swoich 56 punktów i jednocześnie 40 z 57 zespołu. Antagoniści – zresztą w Internecie już tacy się znaleźli – już twierdzą, że Anwil długo nie pojedzie na paliwie zasilanym jedynie przez tę dwójkę, ale myślenie w ten sposób jest błędne z dwóch powodów. Po pierwsze: mając w składzie liderów, którzy są w stanie zdobywać punkty, głupotą byłoby trzymać ich na smyczy i z nich nie korzystać. Warto też przyzwyczaić się, że Champ właśnie tak będzie grał. To killer, który ma rzucać. Po to został sprowadzony i mądrością każdego trenera jest umieć wykorzystać te cechy, dla których sprowadził gracza do zespołu.

Obejrzyjcie mecz jeszcze raz. To, że Jelinek i Oguchi zapewnili 56 z 92 punktów zespołu to efekt taktyki i sposobu gry całej drużyny. Piłka tak długo krąży lub tak długo jest przetrzymywana przez centrów, którzy czekają na to, by oddać ją na zewnątrz, aż uwolni się ten gracz, który ma się uwolnić. Serie zasłon, ścięcia pod kosz. Anwil gra schematy, które mają dać rezultat: piłka ma trafić do strzelców.

6) Po drugie: nie tylko ta dwójka wygrała mecz. Kto postawił prawidłową zasłonę w kluczowej akcji, w której Jelinek rzucił za trzy? Dmitriew. Pilnujący Czecha Jeszke nie miał możliwości ruchu, więc skrzydłowego Anwilu przejął dużo wyższy i mniej mobilny Zajcew. Kto trafił trójkę w trudnym momencie, gdy przewaga Rosy od kilku minut utrzymywała się w okolicach 8-12 punktów? Robert Skibniewski, który tym samym przełamał także swoją niemoc, bo wcześniej spudłował pięć razy z daleka. Rzut Skiby pozwolił zbliżyć się na dystans zaledwie pięciu punktów, przewaga psychologiczna była już wówczas po stronie gospodarzy. Ponadto, wyróżnić należy również Bartosza Diduszkę za jego odważną grę i osiem punktów z ławki oraz dziewięć zbiórek z ławki Kurta Looby’ego. No i ten pick ze Skibą zakończony wsadem!

7) I ostatnia rzecz, o której warto wspomnieć – komunikacja. Gdy tylko jakiś zawodnik stawał na linii wolnych, trener Milicić momentalnie wołał do siebie pozostałą czwórkę. Tłumaczył, rozrysowywał, ustawiał. Przywoływał swoich zawodników – pojedynczo lub tłumnie – nawet wówczas, gdy piłka jedynie wychodziła na aut i nie było zbyt wiele czasu, zanim sędziowie nakażą wznowienie gry. Konkretne polecenia, konkretne zachowanie na parkiecie. Polecam obejrzeć jeszcze raz ostatnią akcję i zachowanie Dmitriewa. Jelinek spokojnie kozłuje piłkę na środku, a Fiedja patrzy w stronę ławki. Patrzy, patrzy, pokazuje gestem, że jeszcze, że spokojnie i po chwili, gdy zostaje sześć sekund, idzie komenda i mamy zasłonę, która otwiera pozycję Czechowi.

8) Rosa Radom to mocny i jednocześnie mądrze grający zespół, który pokazał, nad czym musi pracować Anwil. Gdy obrona nie switchowała, punkty po ścięciach padały seriami w pierwszej połowie. Było też sporo problemów w komunikacji na pickach. To wszystko jednak przyjdzie z czasem. Jak powiedział po meczu Skibniewski: Za dużo informacji na raz też nie jest dobrze dostać. Trzeba spokojnie i stopniowo.

9) Nigdy nie wolno lekceważyć drużyny opartej na tej samej myśli szkoleniowej i tym samym trzonie od lat! PGE Turów, Polfarmex, Energa Czarni – to też będą trudni rywale!

10) Seid Hajrić. Podziękowania za grę bez naramiennika, ale ten gest był słaby. Niepotrzebnie Seid dał się ponieść emocjom.

niedziela, 11 października 2015, michalfalkowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Włocławian, *.gdansk.vectranet.pl
2015/10/11 12:40:26
Nie znam specyfiki działalności mediów, ale mam nie odparte wrażenie, że na wybór spotkań ma wpływ logistyka. Polsat serwuje nam chyba najczęściej miejsca w których najłatwiej, najbliżej do silnych ośrodków telewizyjnie.. Podobnie bywało za czasów tvp.
-
Gość: mike, *.adsl.inetia.pl
2015/10/11 13:20:34
Ostatni mecz przy komplecie? Pożegnalny Andrzeja Pluty?
Coś niespotykanego w poprzednim (a może w poprzednich sezonach) - walka i wiara do końca. Kibice śmieją się z warsztatu trenerskiego IG, ale to właśnie on zbudował srebrną ekipę, która wyciągała zwycięstwa z takiego nędznego położenia, w jakim wczoraj był Anwil przy -19... Każdy kto wczoraj wszedł chciał zagrać, każdy żył meczem na ławce. Niecałe 5 min Kukiełki też nie powinno martwić, bo widać jak na dłoni Nigeryjczyk to kopia (słabsza) Szalonego Joe i zdarzą się mecze, gdy Kuki sobie pogra. W poprzednim sezonie grali u nas panowie, którzy narzekali tylko, że to 5 min, że nie mają szans... Co zrobił Kukiełka w 5 min? Zapierniczał jak szalony! Co do Champa to bardzo mizernie w obronie. Zostawał na zasłonach, gubił swojego zawodnika...
Piękne zachowanie Kamila Łączyńskiego, który przed dogrywką (lub po czasie w końcówce 4 kw.) długo motywował i nakręcał pozytywnie Skibę! Widać podążanie wspólną drogą, a nie negatywną rywalizację.
Jelinek to już po samych ruchach na boisku widać, że inny poziom niż reszta ligi. Jak nie lubię ekipy AL to wielkie gratki za ściągniecie Czecha.
Bartek Diduszko! Jak się facet rozwinął! Jak mądrze gra!
Kibice nie zawiedli, klub też dołożył swoje telebimami! Będą na następnych meczach?! :) Nawet na kilka chwil brzytwa.com wróciła do starych, dobrych i normalnych czasów. Obawiam się, że akurat jest to niestety chwilowe...
Martwi albo i nie Anwil Dance Team. Czy warto się poniżać i być drugim wyborem tych pań? Nie, tym bardziej, że dzieciaki dawały radę! Mała tancerka swoją gibkością to przewyższa cały ADT...
Na koniec smutna kwestia, Seid. :( Odszedł w nie niezbyt miłej atmosferze, ale nikt z kibiców nie miał do niego nie wiadomo jakich pretensji! Wiadomo, że Seid prywatnie jest bardzo fajnym człowiekiem (przynajmniej w moim odczuciu), ale jego największym problemem była głupia decyzja ludzi w klubie dających mu opaskę kapitana! Przecież Seid to duże dziecko... Sezon zaczął fajnie, chował herb Anwilu za opaską, na mecz z nami odsłonił go, wszystko super! Tylko jak wspomniałem to duże dziecko i musiał popełnić kolejną w życiu głupotę... Wydaje mi się, że teraz pewnie bardzo żałuję. :( Szkoda, że w taki sposób przekreślił te wszystkie sezony.
-
2015/10/12 21:31:13
Włocławianin - Raczej chodziło o to, żeby pokazać wszystkie ekipy TBL w przeciągu sezonu przynajmniej te 1-2 razy, nawet te najsłabsze. I w ten sposób kibice nie zobaczyli Anwilu, ale za to władze TBL i Polsatu mają "z głowy" Stal i Start.

mike -

a) Generalnie kompletu nie było, zabrakło kilkudziesięciu miejsc chyba. Ostatni taki mecz wcale nie był tak daleko. Sezon 13/14 i mecz ze Śląskiem Wrocław (wówczas zabrakło biletów w kasach), a rok wcześniej mecz z Asseco Prokomem Gdynia (po którym Milija powiedział, że jego zawodnicy przegrali, bo była pełna hala... ;P ).

b) Kibice śmieją się z warsztatu IG? Czy chodziło o IM?

c) Łączka nakręcał Skibę, bo tam naprawdę oni obaj się bardzo lubią, a jakieś głupoty o ich rzekomej antypatii to... głupoty ;) Co do Bartka czy Grześka, to zgadzam się w 100 prcentach.

d) Dance Team Judyty Witkowskiej rok temu został oficjalnym zespołem Polfarmexu, dlatego, że we Włocławku tańczyły dziewczyny Moniki Michalak. W tym roku, gdy MM zrezygnowała, klub znowu sięgnął po Dance Team JW, ale zostało wyraźnie zaznaczone, że w przypadku nałożenia na siebie meczów drużyn dziewczyny tańczą w Kutnie, bo ten "podał im rękę" rok temu.

e) Seid... Opaskę dostał nie od ludzi z klubu, to nigdy tak nie działa, ale od zawodników, którzy go wybrali. To był ten sezon z Katniciem, Danilo, Grahamem itd. Seid otrzymał opaskę w głosowaniu, jako ten najbardziej związany z klubem. Dla mnie na plus to, że odsłonił herb. Naprawdę ruch godny poparcia. A ten gest... no tak jak napisałem. Nie wytrzymał ciśnienia i tyle.
-
Gość: mike, *.adsl.inetia.pl
2015/10/15 23:45:11
a) Niestety nie ma opcji edytuj, a pamięć szwankuje. :) Oczywiście włocławski Magic Johnson ogrywał na koźle Radka Hyżego przy komplecie.
b) Z warsztatu IG. Chodziło mi o to, że Anwil w meczu z Rosą przypomniał charakterem i walką do końca srebrny zespół IG. Griszczuk miał fantastyczną statystkę medalową we Włocławku, ale to i tak nic nie znaczy dla "fachowców" na trybunach.
c) Wiem, że to głupota. Dlatego o tym wspomniałem, bo mam nadzieję, że wielu kibiców mających błędny tok myślenia widziało to.
d) Dla mnie jako kibica Anwilu jest to niedopuszczalne. Lubię bardzo zespół z Kutna, ale do cholery to jakiś Żalgiris żeby stawiać go wyżej niż Anwil nawet z problemami! Z tym zespołem Dance Team (śmieszy mnie to robienie się profesjonalnym przez używanie obcojęzycznych słów...) to już śmiechu warte było na turnieju kadry w Bydgoszczy. Raz Polfarmex, raz Anwil DT...
e) Ludzie pracujący w klubie Seida znali troszkę dłużej niż nowi koledzy i dobrze wiedzieli czym to może grozić. :)