Głównie, ale nie tylko, o koszykówce
Blog > Komentarze do wpisu

Impresje EuroBasketowo-sparingowe, część 1

Na szybko, bo natłok meczów niesamowity, odkąd sparingi ruszyły pełną parą i zaczął się EuroBasket. I na początek właśnie o tym drugim.

1) Wygraną nad Bośnią i Hercegowiną trzeba cenić bardziej, niż się komukolwiek wydaje. 15 punktów przewagi, które kadra wypracowała w trzeciej kwarcie to było sporo za dużo, jak na przeciwnika. Bośniacy, nawet bez swoich największych gwiazd, nie są chłopcami do bicia i ważne jest, by umieć z tego zwycięstwa wynieść tylko rzeczy pozytywne. Nie ma co patrzeć na to, że była nerwowa końcówka i do porażki niewiele brakowało. To nieistotne. Polacy pokazali dobry basket, wytrzymali trudy meczu i wygrali mniej więcej (przed meczem typowałem zwycięstwo +5) na oczekiwanym poziomie.

2) Mateusz Ponitka pięknie rozwinął się koszykarsko w Belgii. Na tyle, że teraz w kadrze, w której nie brakuje zawodników grających w naprawdę poważną koszykówkę na co dzień, jest liderem i to na nim spoczywa w dużej mierze odpowiedzialność za zdobywanie kluczowych punktów. W trakcie meczu tweetnąłem, że podoba mi się przede wszystkim jego agresywność i sądzę, że gdyby nawet jakimś cudem wpadł pograć w basket we wtorek na halę OSiR, to poziom jego motywacji, determinacji i agresji nie zmniejszyłby się. I mam wrażenie, że 22-latek rozwinął się także jako człowiek. Pamiętam, że na zgrupowaniu zawodników przed Polsko-Czeskim Meczem Gwiazd przechadzał po hotelu sam, niespecjalnie z kimś rozmawiał i nie imprezował z resztą polskich czy zagranicznych zawodników. Chyba dużo się zmieniło również i w tym względzie.

3) Tyle o EuroBaskecie, bo i co więcej można powiedzieć siedząc przed telewizorem. Czytajcie Pawła Łakomskiego, Łukasza Ceglińskiego, Maćka Kwiatkowskiego czy Jakuba Wojczyńskiego i innych. Wszystkich znajdziecie na Twitterze.

4) A nie! Przepraszam. Jeszcze słówko o Piotrze Sobczyńskim. Ależ on jest twardy! No twardy gość z niego. Czy było -2, +5, +15 czy wreszcie było zwycięstwo, Sobczyński pozostawał niewzruszony i tym samym tembrem głosu oznajmiał nam fakty widoczne tak, jakby stemplował kolejne znaczki na poczcie.

5) W sobotę Anwil rozegrał drugi sparing. Scenariusz? Dokładnie taki, jaki można by zakładać przed spotkaniem. Anwil gra mocno, lecz gra skutecznie dopóty, dopóki starczy sił. W czwartej kwarcie zawodnicy Igora Milicicia padali z nóg i choć gracze Polskiego Cukru również byli zmęczeni, to jednak szersza ławka pozwoliła im odskoczyć. Wynik każdy zna, zresztą to mało istotna sprawa. Ważniejsze jest to...

6) ...jak prezentują się poszczególni gracze. I tak transfer Kamila Łączyńskiego przypadł do gustu praktycznie wszystkim fanom we Włocławku, a i Kamil na razie robi wszystko, by podtrzymać dobrą passę. W pierwszym spotkaniu pięć punktów, ale 11 asyst, w sobotę 15 punktów i 10 asyst (o ile dobrze liczyłem, nie są to oficjalnie statystyki). Standardowo solidny przegląd pola, pchanie piłki do przodu i przytomność w grze kombinacyjnej.

7) O rzucie Bartka Diduszki rozmawialiśmy w wywiadzie (jeśli ktoś nie czytał, a chce posłuchać o himalaizmie to zapraszam) i na razie punkty są (11 Legii, 18 Polskiemu Cukrowi), ale brakuje trójek. To, co może podobać się w grze Diduszki to spora wszechstronność. 28-latek idzie na zbiórkę (po cztery w obu meczach) i choć w okrojonym składzie pełni rolę strzelca, to także sporo widzi: odpowiednio dwie i pięć asyst.

8) Gdy trener Igor Milicić sprowadzał Roberta Tomaszka dowiedziałem się, że chciał muskularnego środkowego również rok temu w AZSie Koszalin. Po co? W kolejnych meczach zwróćcie uwagę na trzy rzeczy: jak dobrze i jak wysoko 34-latek wychodzi do obrony pick and rolla, jak skutecznie operuje piłką, gdy dostanie ją pod koszem (nie zawsze kończy akcje, kilka setów trener Milicić stworzył tak, że środkowy dostaje podanie i ma kilka opcji do wyboru do ścinających do kosza pozostałych graczy) i jaką atmosferę robi na ławce. I jeszcze jedna ważna rzecz: w końcu w zespole jest center, który nie boi się dać z łokcia pod koszem, nawet kosztem faulu. Po jednym z takich zagrań w meczu z Legią zszedł na ławkę i powiedział do coacha: Najpierw mówią, że chcą grać twardo, a potem płaczą…

9) Na pewno przydatni w zespole będą bliźniaczo grający skrzydłowi Piotr Stelmach i Fiodor Dmitriew. Na więcej komentarza trzeba jednak poczekać, przyznam, że mniej się im przyglądałem podczas tych sparingów.

10) Nie dało się jednak nie przyglądać młodzieży włocławskiego klubu. Na ten moment jestem zbudowany postawą duetu Stefan Marchlewski - Bartosz Matusiak. Ten pierwszy to typ bezczelnego gościa, który nic nie robi sobie z tego, że gra np. z dwukrotnie starszym Tomaszkiem, czy przeciwko bardziej doświadczonym: Iwo Kitzingerowi, Tomaszowi Wilczkowi albo Kamilowi Michalskiemu. Wychodzi na parkiet i po prostu bierze piłkę i stara się kreować grę. Jeszcze nie zawsze skutecznie, ale np. przeciwko Legii miał trzy asysty. Bartek z kolei to typ zawodnika, który robi dużo pożytecznych rzeczy niewidocznych w statystykach. I jeśli za jakiś czas zostanie seniorem, to właśnie tak będzie grał: tu postawi zasłonę, tam ucieknie od swojego partnera zespołu, gdy ten zepsuje spacing, albo podwoi w odpowiednim momencie itd.

Oczywiście, trzeba wziąć poprawkę na dwie rzeczy: na razie są to tylko sparingi i… nie wydaje mi się, by już w tym sezonie młodzi - czy to Marchlewski, Matusiak, Adrian Warszawski czy testowany Kamil Hanke - otrzymali minuty w rotacji. Raczej przy rozstrzygniętych spotkaniach, choć to tylko prognoza.

10) Wśród rywali zaimponował Markeith Cummings. Skoczny, zwinny i bardzo silny. W tym sensie, że gdy idzie w górę potrafi zawisnąć w powietrzu i zrobić jednocześnie taki ruch ramionami, który pozwoli uniknąć bloku i zdobyć dwa punkty. We Włocławku trafiał tak kilkukrotnie. Na pewno przyjdzie taki moment, w którym na jaw wyjdą problemy w niezrozumieniu koszykówki europejskiej, ale trener Jacek Winnicki potwierdził po raz kolejny, że ma nosa przy wybieraniu koszykarzy z USA.

11) Ciekawy jestem natomiast Stevana Milosevicia. Wielki niczym koń, solidnie poruszający się pod koszem w ataku, ale w obronie… słabo. Naprawdę słabo. Gubił się, gdy Anwil uwalniał wysokiego do gry jeden na jednego, nie nadążał przy zmianie krycia. Forma, ogółem letnia, ale jestem pewien, że będą z niego ludzie. Reszta w zespole Cukrów - bez zaskoczenia, natomiast brakuje chyba jeszcze zmiennika na pozycji numer jeden. Bo nie wiem, gdzie trener Winnicki chciałby wcisnąć Olka Czyża

12) To tak na szybko, bo przecież Francja gra z Finlandią, a Chorwacja ze Słowenią, a ja zamiast oglądać dwa mecze na dwóch laptopach, to oglądam tylko jedno spotkanie, a na drugim piszę tekst. To znaczy, już napisałem.

sobota, 05 września 2015, michalfalkowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: