Głównie, ale nie tylko, o koszykówce
Blog > Komentarze do wpisu

Dwutaktem przez Polski Cukier

TŁO: Pierwsze derby z Polskim Cukrem Toruń we Włocławku, a 13. kolejny pojedynek derbowy w stolicy Kujaw w historii rywalizacji obu miast. Dwanaście wcześniejszych włocławianie wygrali, ostatni raz niemalże 14 lat wcześniej – 18 stycznia 2001 roku (107:73). W sobotę podtrzymali passę (78:76)

SMACZEK: Oczywiście postać trenera Miliji Bogicevicia, którego włocławskim kibicom przedstawiać nie trzeba. Obecność Serba w Hali Mistrzów w roli trenera zespołu gości to dodatkowy smaczek sam w sobie, ale spotęgowany również tym, że obie strony nie rozstawały się w przyjaźni w maju zeszłego roku. Wielkich pożegnań i kwiatów nie było, raczej chłodne podanie rąk i świadomość tego, że żegnamy się na zawsze.

BOHATER MECZU: Punktowym był – po raz kolejny – Chase Simon: 21 oczek (4/13 z gry), 12 fauli wymuszonych, trzy straty, zbiórka, asysta. To już 10. mecz Amerykanina z rzędu z dwucyfrowym dorobkiem. Niemniej jednak żadne statystyki, numery, liczby i cyfry nie oddadzą poświęcenia i wysiłku, jakie włożył w to spotkanie Konrad Wysocki i to jemu należy się tytuł MVP. Znajdujący luki w ataku (co jest oczywiste), a do tego pracujący mocno w defensywie (to już takie oczywiste nie jest), miał 16 punktów (5/6 z gry), sześć zbiórek, trzy asysty, dwa przechwyty i tylko jedną stratę.

KONFERENCJA: – Nasza sytuacja jest bardzo prosta. Musimy wygrywać. Wszystkie kolejne mecze po prostu musimy wygrywać. Nie możemy kalkulować, nie możemy zbyt dużo myśleć. Nie dzielimy meczów na specjalnie czy mniej istotne. Dla nas każdy kolejny mecz jest kluczowy – trener Predrag Krunić.

KLUCZ: – Na pewno będziemy chcieli sprawić, by Cukry wpadły w foul trouble wysokich – powiedział przed meczem Marcin Woźniak. Słowom stała się zadość: już po pierwszej połowie i Sean Denison, i Krzysztof Sulima, kluczowy gracz polskiej rotacji torunian, mieli po trzy faule i obaj zakończyli z powodu przewinień mecz przedwcześnie. Anwil wymusił 28 fauli rywali (samemu faulując pięć razy mniej) i solidnie wykonywał wolne (22/29).

USŁYSZANE: – Lubię taką grę, gdzie obie strony siebie prowokują, lubię podszczypywanie, szarpanie, ale niekoniecznie lubię, gdy rywal uderza mnie w ręce bez przyczyny w 39. minucie meczu, gdy już mnie wszystko boli i gdy łapią mnie skurcze – Wysocki w kontekście przepychanek z Marcinem Sroką. Gracz Polskiego Cukru nie otrzymał przewinienia technicznego za to uderzenie (jakoś jestem spokojny i pewny, iż udział Wysockiego nie ograniczał się tylko do trzymania rak przy ciele skrzydłowego z Torunia), za to otrzymał je wcześniej.

DZIWADŁO: Michał Jankowski siedział i siedział na ławce rezerwowych i przyglądał się poczynaniom swoich kolegów przez 39 minut i 52 sekundy. W najważniejszym momencie spotkania trener Bogicević uznał jednak, że odda kluczowy rzut w ręce nierozgrzanego i na pewno zdenerwowanego z powodu braku minut 27-latka. Taka niespodzianka rodem z najbardziej nieprzystępnych czeluści serbskiego umysłu. Jankowski otrzymał podanie, odwrócił się w stronę kosza w rogu parkietu i… spudłował, co było oczywiste, biorąc pod uwagę absurd tej sytuacji. A gdzieś z drugiej strony parkietu La’Marshall Corbett (wcześniej 6/8 z dystansu) mógł tylko sobie westchnąć…

BOHATER DRUGIEGO PLANU: Pierwsze double-double zanotował Greg Surmacz w tym sezonie. Skrzydłowy Anwilu miał w ostatnim czasie sporo problemów z ustabilizowaniem formy, ale w derbach (13 punktów, 3/6 za trzy, 10 zbiórek) zagrał jednak skutecznie i walecznie. Na pięć meczów, w których Surmacz przekroczył dwucyfrową barierę, Anwil wygrał cztery. I w ten sposób znamy już przepis na sukces.

DO POPRAWY: Czy ktoś widział Arvydasa Eitutaviciusa? Gdzie jest Litwin? Bo na pewno nie we Włocławku. W barwach Anwilu w ostatnich tygodniach gra chyba jego brat bliźniak. Jeden punkcik (0/1 z gry), zero asyst, 12 minut gry absolutnie bezbarwnej i pozbawionej jakiegokolwiek wyrazu. Chyba nie to powinien dawać zmiennik na kluczowej pozycji w zespole. Eitutavicius przeplata w tym sezonie formę bardzo słabą z przeciętną, a naprawdę dobre mecze, w których jest ważną postacią rotacji można niestety policzyć na palcach jednej ręki.

ZŁE ZACHOWANIE: Anwil prowadził 78:74, gdy po rzucie osobistym Chase’a piłka odbiła się od głowy Marcina Sroki i wyszła za linię końcową. Zamiast dać się sfaulować w kolejnej akcji, Deonta Vaughn stracił, hm… głowę i otrzymawszy podanie, popędził w stronę kosza licząc na zagranie dwa plus jeden. Zamiast tego mieliśmy sekwencję: niecelny rzut, brak gwizdka, zbiórka Cukrów, kontra i dramatyczna końcówka za własne życzenie.

USŁYSZANE II: Zagrałem tylko 17 minut, bo miałem pięć fauli. Mogę być jednak zadowolony, bo z parkietu wcześniej zszedł też Krzysztof Sulima, który nie grał tyle, ile grał w poprzednich meczach. I dodatkowo – grał krócej ode mnie. Ta rywalizacja z Sulimą zaczęła się w momencie, w którym on grał w Śląsku. Mamy między sobą taki "fight" – Seid Hajrić.

AKCJA MECZU: Vaughn ściągnął na siebie dwóch obrońców, pod kosz po picku ściął Hajrić, otrzymał podanie ale zobaczył uciekającego wzdłuż linii końcowej Andreę Crosariola i zamiast rzucać, odegrał Włochowi, a ten dynamicznym wsadem zdobył dwa punkty. Tak tę akcję widzieli oczami wyobraźni fani Anwilu. Popsuł ją jednak Sean Denison, który blokiem zaskoczył Crosariola i w efektowny sposób uniemożliwił zdobycie dwóch punktów.

BLISKO NBA: William Franklin miał 21 punktów (6/10 z gry), osiem zbiórek i osiem asyst. Amerykanin zwrócił moją uwagę już na turnieju w Toruniu przed sezonem. Grał wówczas jeszcze w barwach Energi Czarnych Słupsk i zdecydowanie wyróżniał się inteligencją, spokojem i niepodejmowaniem głupich decyzji pod wpływem chwili. Bardzo skuteczny w akcjach pick and roll i we współpracy z wysokimi.

WOKÓŁ PARKIETU: 1) Około 100 fanów z Torunia przyjechało do Włocławka. Specjalnie wynajętym pociągiem, zorganizowanym przez klub. Trzeba przyznać – akcja nowatorska i bardzo ułatwiająca życie. 2) #PiernikiNamNieZaszkodziły – można przeczytać na oficjalnym koncie twitterowym Anwilu Włocławek po meczu. Szkoda, że na kolejne pojedynki na pomysłowe video z udziałem koszykarzy, rottweilerów, pierników i weterynarzy będziemy musieli poczekać do następnego sezonu.

USŁYSZANE III: Prawdopodobnie na dwa miesiące (informacja niezweryfikowana, uprzejmie uprasza się osoby mające jakąkolwiek wiedzę na ten temat celem potwierdzenia lub zaprzeczenia) PLK odsunęło od sędziowania meczów arbitra Wojciecha Liszkę. Pamiętacie? Tego, co mu się gwizdnęło w trakcie meczu z Jeziorem Tarnobrzeg.

SERIA: Anwil wygrał 2 z 3 meczów w roku 2015, seria – W1 / Polski Cukier przegrał 8 spotkanie z 10 ostatnich, seria – L1.

COMING SOON: Anwil zagra z Asseco Gdynia (ostatnie trzy mecze: MKS (L), Śląsk (W), AZS (W)) na wyjeździe / Polski Cukier zmierzy się na wyjeździe z Rosą Radom (Energa Czarni (L), Jezioro (W), Polfarmex (L)).

poniedziałek, 19 stycznia 2015, michalfalkowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: vince, *.centertel.pl
2015/01/19 13:46:38
Wysocki mial 5/6 skuteczności. 6/13 Deonta