Głównie, ale nie tylko, o koszykówce
Blog > Komentarze do wpisu

Szeroko pojęte środowisko koszykarskie typuje...

Ze specjalną dedykacją dla Łukasza Ceglińskiego (i wielkim żalem, że już nie pisze o TBL), który rok temu wykonał podobną pracę i zainspirował mnie poniekąd do kontynuowania jego formy. Mam nadzieję, że się nie obrazi.

Rywalizacja i typy z uzasadnieniami od eksperta, działacza, trenera, zawodnika, dziennikarza, kibica i ode mnie.


PGE TURÓW ZGORZELEC (1) – POLPHARMA STAROGARD GDAŃSKI (8)

Andrzej Person (senator RP, dziennikarz sportowy): 3-0 PGE Turów. Zgorzelec to dla mnie absolutny faworyt ligi. Trener Miodrag Rajković ma najrówniejszy skład i nie powinien mieć kłopotów z Polpharną, która faluje z formą przez cały sezon, a na koniec wyłącznie przegrywa.

Zbigniew Polatowski (były prezes Anwilu Włocławek): 3-0 PGE Turów. Tutaj nie będzie żadnego problemu. Zgorzelec to zdecydowany faworyt, trzy krótkie sety.

David Dedek (trener Startu Gdynia): 3-0 PGE Turów. Gdyby był Jawan Carter, byłaby szansa dla Polpharmy troszkę postraszyć, a tak? PGE Turów od wielu miesięcy jest przyzwyczajony do gry intensywnej, dwa-trzy razy w tygodniu, więc dla nich to nic nowego.

Robert Rothbart (zawodnik Startu Gdynia): 3-0 PGE Turów. Dla mnie ekipa ze Zgorzelca jest po prostu faworytem do złota w tym roku.

Jakub Wojczyński (dziennikarz Przeglądu Sportowego): 3-0 PGE Turów. Patrząc po wynikach starogardzian pod koniec drugiego etapu to chyba w Polpharmie postanowili zadowolić się awansem do play-off. Dwa miesiące temu Polpharma pokonał PGE Turów u siebie, ale wtedy świetnie zagrał Jawan Carter. Teraz nie ma go w składzie.

Aleksandra (kibic Stelmetu Zielona Góra): 3-1 PGE Turów. W tym sezonie drużyna ze Zgorzelca prezentuje bardzo stabilną, wysoką formę. Osłabiona Polpharma, mimo wszelkich starań, nie powinna stanowić przeszkody na ich drodze po medal. Nie będą to zbyt emocjonujące mecze, gdyż Turów na pewno postara się szybko zakończyć tę fazę rozgrywek, by móc skupić się na kolejnym etapie.

Michał Fałkowski (autor bloga): 3-0 PGE Turów. Krótka piłka w trzech aktach? Rozpędzeni zgorzelczanie nie będą mieli żadnych problemów ze starogardzianami, gdyż mają wielką przewagą fizyczną. Zarówno pod koszem, jak i na obwodzie.

 

TREFL SOPOT (2) – AZS KOSZALIN (7)

Andrzej Person: 2-3 AZS. Tutaj wietrzę niespodziankę. Koszalin ma ciągłe problemy, a tymczasem zawodnicy AZS załapali się do play-off i wcale się nie zdziwię jak w dramatycznych okolicznościach wygrają piąty mecz w Sopocie.

Zbigniew Polatowski: 3-1 Trefl. AZS Koszalin może wygrać jeden, a może nawet dwa mecze, ale na pewno Trefl przejdzie dalej. W dolnej szóstce AZS wygrywał spotkanie za spotkaniem, skonsolidował się, poszczególni zawodnicy mieli możliwość jeszcze lepszego zgrania, a dobre wyniki wytworzyły dobrą atmosferę. Wszystkie problemy koszalinian wydają się być już za nimi, ale to i tak będzie za mało na Trefla.

David Dedek: 3-1 Trefl. Zawodnicy z Koszalina są bardzo ambitni i myślę, że nie sprzedadzą skóry łatwo, ale ogółem wyrwą tylko jeden mecz.

Robert Rothbart: 3-1 Trefl. Sopot ma bardzo silny zespół, właściwie nie ma w nim słabych punktów, podczas gdy AZS w ostatnim czasie grał tylko z rywalami z niższej półki.

Jakub Wojczyński: 3-2 Trefl. W Koszalinie może nie popadają w hurraoptymizm, ale AZS wygrał siedem spotkań z rzędu. Łukasz Wiśniewski w konfrontacji z Treflem będzie miał potrójną motywację, a Bartłomiej Wołoszyn znalazł pod koniec sezonu formę strzelecką. Do awansu nie wystarczy, do stworzenia emocji – czemu nie?

Aleksandra: 3-1 Trefl. Trefl to mocny, zgrany skład, a na tym etapie rozgrywek będą na pewno jeszcze bardziej skoncentrowani i zaprezentują kawał dobrej koszykówki. Drużyna z Koszalina jest zmobilizowana, dlatego może zdarzyć się, że wygrają jeden mecz, ale myślę, że na tym się zakończy. Ogółem, droga Trefla po wygraną będzie ciężka, drużyna z Koszalina  nie podda się łatwo.

Michał Fałkowski: 3-1 Trefl. Gdyby koszalinianie grali w swojej poprzedniej, bardzo specyficznej hali, wietrzyłbym nawet niespodziankę. W „normalnych” warunkach sopocianie to w tej chwili rzeczywisty numer dwa w Polsce. Nie widzę szans AZS na zatrzymanie tercetu Turner-Waczyński-Dylewicz.

 

STELMET ZIELONA GÓRA (3) – ENERGA CZARNI SŁUPSK (6)

Andrzej Person: 3-2 Stelmet. Andreja Urlepa kocham jak młodszego brata i bardzo mu życzę kolejnego sukcesu, zwłaszcza, że drażni mnie zbytnia pewność siebie Zielonej Góry. Niestety tzw. materiał ludzki wskazuje na zwycięstwo Stelmetu w decydującym meczu. Chyba, że sie pokłócą…

Zbigniew Polatowski: 3-2 Stelmet. To będzie najbardziej zacięta para. Stelmet wygrał cztery razy w czterech meczach, ale Czarni są zupełnie inne drużyną teraz. Myślę, że najpewniejsza jest tutaj pięciomeczowa rywalizacja ze wskazaniem na zielonogórzan.

David Dedek: 3-2 Stelmet. Właściwie wszystko jest możliwe w tej parze. Stelmet ma więcej zawodników na wyższym poziomie, mają doświadczenie z gry w pucharach i są faworytami. Ale Czarni, obok Turowa, mają chyba najdłuższą ławkę, a wszystkim kieruje trener Andrej Urlep. Będzie emocjonująco.

Robert Rothbart: Stelmet 3-2. Uwielbiam oglądać grę Czarnych, uwielbiam ich taktyczną dyscyplinę, ale w Zielonej Górze są wielkie oczekiwania, więc i motywacja będzie wielka.

Jakub Wojczyński: Stelmet 3-1. Mimo że w Słupsku pracuje Andrej Urlep, to jednak Stelmet nie trafił źle. Przecież nawet w trakcie obecności Słoweńca na ławce przeciwnika potrafił odnieść dwa zwycięstwa. Nie zdziwię się, jeśli Czarni sprawią niespodziankę na początku w Zielonej Górze, ale jednak przewaga kadrowa Stelmetu w tej rundzie (jeszcze?) zwycięży.

Aleksandra: Stelmet 3-1. Stelmet wygra, jednak nie bezproblemowo, gdyż minusem drużyny jest  niewielka rotacja na parkiecie, a wybrańcom trenera Mihailo Uvalina może w końcu zabraknąć sił. W Zielonej Górze gra kilku czołowych zawodników ligi, dlatego, mimo sporych wahań formy w tym sezonie, prognozuję, że słupszczanie mogą wygrać maksymalnie tylko jeden mecz jeśli Stelmet zagra na takim poziomie, na jakim go stać.

Michał Fałkowski: Stelmet 3-2. Ofensywa Uvalina przeciwko defensywie Urlepa. Zapowiada się rywalizacja, która odświeża stare batalie Prokomu Trefla Kijewskiego z Anwilem Słoweńca. Jestem pewien, że ten drugi nie raz zaskoczy Serba rozwiązaniami taktycznymi, ale siła rażenia zielonogórzan jest po prostu duża dla całej ligi poza PGE Turowem.

 

ASSECO PROKOM GDYNIA (4) – ANWIL WŁOCŁAWEK (5)

Andrzej Person: 0-3 Anwil. Z tego co wiem, sytuacja klubu z Gdyni jest niestety przesądzona na ich niekorzyść. Rzeszów chyba nie chce koszykówki, Gdynia też. Czy w tej sytuacji zawodnicy będą gryźć parkiet w sześciu chłopa? Nie sądzę. Mimo dziury jaką Anwil ma pod koszem, wygra tę rywalizację pewnie.

Zbigniew Polatowski: 0-3 Anwil. Włocławianie są faworytem i na pewno zagrają w półfinale, nie mam najmniejszych wątpliwości. W mojej ocenie Asseco Prokom w najlepszym wypadku może wygrać jeden mecz u siebie. Kluczowa będzie przewaga na rozegraniu, gdzie Anwil ma trzech zawodników, a Asseco dysponuje tylko jednym Tomkiem Śniegiem.

David Dedek: 2-3 Anwil. To z pewnością będzie najciekawsza batalia. Wydaje mi się, że przewagę ma Anwil, ale nie jest ona duża. Prognozowałbym minimalne zwycięstwo Anwilu, bo mają dłuższą ławkę. Asseco Prokom ma co prawda kilku graczy z doświadczeniem z Euroligi oraz Rasida Mahalbasicia, który potrafi zdominować pole trzech sekund, ale moim zdaniem to będzie zbyt mało na zwycięstwo w serii.

Robert Rothbart: 3-2 Asseco Prokom. Anwil to silny zespół, ale jeśli gdynianie poukładają wszystkie swoje elementy na odpowiednich miejscach i będą grać razem, wygrają po pięciu meczach.

Jakub Wojczyński: 3-1 Asseco Prokom. Zadziwiają mnie opinie typu „inny wynik niż 3-0 dla Anwilu to kompromitacja”. Przecież gdynianie w obecnym składzie dwa razy pokonali włocławian. Ok, drugie zwycięstwo można uznać za podejrzane, ale pierwsze? Mistrz ma wąski skład, lecz ma także dwóch teoretycznie najlepszych graczy w tej serii (Rasid Mahalbasić, Przemysław Zamojski). P.S. Nie pokazywać tego Szubardze!

Aleksandra: 1-3 Anwil. Mistrz Polski w ostatnim czasie miewał problemy, ich ławka jest po prostu zbyt krótka, a cały zespół opiera się na 2-3 zawodnikach. To zdecydowanie za mało, by mieć dobre perspektywy na rywalizację z Anwilem. Drużyna z Włocławka dysponuje szerszą kadrą, poza tym ich liderem jest Krzysztof Szubarga, który na pewno poprowadzi drużynę do zwycięstwa.

Michał Fałkowski: 1-3 Anwil. Jak nie teraz, to kiedy? To pytanie we Włocławku można usłyszeć na każdym kroku. Moim zdaniem siedmio- czy ośmioosobowa rotacja gdynian nie wytrzyma trudów trzeciego i czwartego spotkania, a Tomasz Śnieg presji ze strony trzech rotujących się rozgrywających Anwilu.

 

 

 

 

 

piątek, 26 kwietnia 2013, michalfalkowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Igloo, *.ip.netia.com.pl
2013/04/26 12:54:43
Wojczyn, wyłazi z Ciebie jak zwykle kompleks Włocławka. Taki duży, a taki nierozsądny.